Przygoda Rafała cz. 1
Hej, opowiem wam swoją historię.
Jestem Rafał, pochodzę z małej miejscowości. Nie ukrywam ciężko jest żyć gejowi w małej miejscowości. Ciężko kogoś spotkać, nie mówię o związku, ale chociaż na szybki seks. Trzeba też się strasznie chować, bo ludzie gadają. Każdy każdego zna, a plotki szybko się rozchodzą. O pracę też nie łatwo, a taką, że dobrze płacili to już w ogóle.
Dlatego kiedy kolega zaproponował mi wyjazd za granicę, zgodziłem się bez wahania. W dwa tygodnie później, spakowani pojechaliśmy do Holandii.
Powiem tak, praca była jaka była. Nie było co narzekać, a kasa … Z tym co zarabiałem w sklepiku w małym polskim miasteczku była nie do porównania. A na grindrze? Profili tyle, że było w czym wybierać. Jedyny problem był jak się wymknąć, żeby kumpel nie zadawał pytań.
Na lokację trafiliśmy z dwoma czarnoskórymi typkami. Byli mega seksowni, umięśnieni. Jeden miał na imię Marcus, drugi Jose. Dziękowałem, że mamy przeciwne zmiany, bo nie umiałbym się wytłumaczyć, czemu się ślinię na ich widok.
Przyzwyczaiłem się do życia w Holandii, czasami się wymykałem na seks pod pretekstem spaceru, ale nie mogłem tego robić zbyt często. Pisałem też z jednym typkiem, czasami bywał bardzo blisko mnie, ale że miał ukrytą lokację, nie wiedziałem dokładnie jak daleko. Pisaliśmy po angielsku, bo mój kolega nie znał polskiego. Pisało się nam dobrze, planowaliśmy się spotkać, ale ciężko było nam się zgrać.
Tak minęło 1,5 miesiąca. Wtedy stało się coś nieprzewidzianego. Mój kolega dostał informację, że zmarł jego ojciec. Zawał serca. Musiał wrócić do Polski, na pogrzeb i pomóc mamie. Ja postanowiłem zostać, czułem się tu dobrze i zarabiałem porządnie.
Minął tydzień od wyjazdu kolegi, chwilowo byłem sam na pokoju, ale wiedziałem że to przejściowe. Jednak korzystałem z tego póki mogłem.
W niedzielę siedziałem na lokacji, moi współlokatorzy również. Odpaliłem grindra, bardziej z nudów i włączyłem jakiś film. Minęło pół godziny, gdy dostałem wiadomość.
- Hej, co robisz?
- Nuda, oglądam film. Ty?
- Napalony jestem.
- Uuuu mówisz?
- Ooo tak, mamy ochotę na słodki tyłeczek.
- My?
- Ja i mój kolega.
- Nie wspominałeś prędzej o koledze.
- Nie? Wydawało mi się, że mówiłem, że nas jest dwóch.
- Zdecydowanie nie wspomniałeś.
- Sorry. To jakiś problem?
- Hmmm chyba nie...
- Chcesz się spotkać?
- Hmmm…. nigdy nie byłem z dwoma facetami naraz.
- Może warto spróbować?
- Czemu by nie. :)
- Super. Masz jakieś foty?
- Mam, ale nie wysyłam pierwszy.
- Spoko.
Dostałem fotę dwóch wielkich czarnych kutasów, większych niż kiedykolwiek widziałem. Odesłałem swoją fotkę.
- Niezły tyłeczek.
- Dzięki, wy macie wielkie kutasy. Nigdy takich nie widziałem prędzej.
- Dzięki.
Chwila ciszy i kolejna wiadomość.
- Chcesz spróbować?
- Trochę się boję, są serio duże.
- Dasz radę.
- No ok.
- Super.
- Ale jak się spotkamy? Kiedy? Gdzie?
- Może teraz?
- Teraz brzmi super. Gdzie?
- Czekaj chwilę.
Niecałą minutę później usłyszałem pukanie do drzwi.
- Proszę.
Do mojego pokoju weszli Marcus i Jose. Obaj bez koszulek, tylko w krótkich szortach. Wyraźnie było widać zarys ich olbrzymich kutasów.
- Co jest?- zapytałem, ale żaden nie odpowiedział.
Zamiast tego podeszli do łóżka i usiedli na nim. Marcus zamknął mojego laptopa i odłożył go na szafkę.
- Co jest?- spytałem ponownie.
Marcus zaczął całować mnie po szyi, aż przeszedł mnie dreszcz.
- Chłopaki...
Nie dokończyłem pytania. Jose pokazał swój telefon, było na nim zdjęcie mojego tyłka. Wtedy zrozumiałem. To z nim pisałem cały ten czas.
Jose zamknął mi usta pocałunkiem, ale zanim to zrobił, Marcus zdążył zdjąć mój t-shirt. Całowałem się Jose, podczas gdy Marcus pieścił moje ciało. Całował moje ramiona, pieścił sutki, gładził brzuch. Jose przerwał pocałunek i dołączył do niego. Mogłem teraz patrzeć jak dwóch napakowanych, seksownych facetów liże mój tors, sutki, brzuch. Po jakiś czas ich usta spotykały się w namiętnym, krótkim pocałunku.
Chłopcy zsunęli ze mnie spodenki i bokserki oraz zdjęli moje skarpety. Jose dossał się do mojego kutasa. W tym czasie Marcus mnie pocałował. Wpychał swój wielki język w moje gardło. Po chwili złapał mnie za włosy i odciągnął głowę do tyłu. Wtedy napluł mi usta.
- Dobra suka- mruknął.
Przyciągnął moją głowę do swojej klaty, którą posłusznie zacząłem lizać. Czułem każdy mięsień jego muskulatury. Zsunąłem się niżej do jego sześciopaka. Marcus mruczał cicho. Jose w tym czasie ssał mojego kutasa i jajka. Zsunąłem się jeszcze niżej i zacząłem całować kutasa Marcusa przez cienki materiał shortów. Jego wielki kutas, był twardy jak skała. Marcus dociskał moją głowę do swojego krocza. Chwyciłem zębami materiał jego spodenek i uchyliłem go delikatnie. Marcus zrozumiał aluzję i pozbył się ich. Nie miał pod nimi żadnej bielizny, więc jego kutas sterczał zachęcają. Wziąłem główkę do ust i zacząłem ssać. Marcus był wyrozumiały. Wiedział, że nie jestem w stanie zmieścić jego olbrzyma. Stopniowo brałem kolejne centymetry, na co Marcus mruczał z zadowolenia. Jose w tym czasie skończył bawić się moim kutasem. Zamiast tego dobrał się do mojej dziurki. Lizał ją dokładnie i zawzięcie, co jakiś czas delikatnie przygryzając moje pośladki.
W końcu udawało mi się mieścić połowę wielkości kutasa Marcusa. Wtedy zaczął delikatnie dociskać moją głowę, przytrzymując go w mojej buzi. Wiedział jednak, kiedy odpuścić, aby mógł nabrać powietrza. Z tak wielkim kutasem miał doświadczenie w dostosowaniu głębokości.
- Moja kolej- powiedział Jose.
Oderwał się od mojej dziurki i zrzucił swoje spodenki. Wyskoczył z nim kolejny wielki kutas. Gdy następnego dnia spytałem ich o rozmiary, mówili że mają odpowiednio 22 i 24 cm. Jose ukląkł obok kolegi i teraz miałem przed sobą dwa wielkie murzyńskie penisy. Ssałem je naprzemiennie z wielką przyjemnością. Chłopacy w tym czasie pieścili swoje muskularne klaty i wymieniali pocałunki.
W pewnym momencie Marcus przytrzymał moją głowę na swoim kutasie. I zaczął tryskać prosto w moje gardło. Starałem się łykać jego spermę, ale było jej za dużo. Strumień nasienia wylał się mi kącikiem ust. Jednak kutas Marcus nie opadł nawet odrobinę. Cały czas stał w pełnej okazałości. Trzymał penisa w moich ustach, dopóki nie zlizałem resztek nasienia z jego fiuta. Jose w tym czasie pieścił swojego fiuta, czekając na swoją kolej.
Niecierpliwie czekam na kolejne Twoje teksty Autorze 😈 poruszają wyobraźnię... I nie tylko 🤤🤩
OdpowiedzUsuń