Korki cz. 3
Trochę panikowałem, ale chyba niepotrzebnie. Następnego dnia Paweł napisał, że wszystko gra. Jego ojciec chyba nie ogarnął , bo nic nie mówił. Wydawało mi się to dziwne, ale tak było lepiej. Dawałem dalej korki Pawłowi, czasami wydawało mi się, że jego ojciec rzuca mi dziwne spojrzenia. Ale stwierdziłem, że sobie wmawiam.
Jakieś 1,5 miesiąca później
Miałem wpaść do Pawła dać mu korki, miał mieć duży egzamin. Poszedłem o ustalonej godzinie, otworzył mi jego ojciec.
-Dzień Dobry, ja do Pawła.
-Tak wiem, wejdź zaczekaj. Nie ma go.
-Okey.
-Pojechał z mamą do babci. Zaraz zadzwonię do żony za ile będą.
-Dobrze.
Poszedłem do salonu, a ojciec Pawła zadzwonił.
-Paweł będzie później, zasiedzieli się u babci, a jeszcze na zakupy chcą wjechać.
-To może ja wrócę potem.
-Nie wygłupiaj się. Zresztą i tak chciałem z tobą pogadać. A oto nadarzyła się okazja.
-Ze mną? O czym?- udałem głupka, chociaż moje myśli od razu powędrowały do pewnego wieczora.
-Myślę, że ty wiesz o czym mówię- spojrzał na mnie wymownie.
Odwzajemniłem spojrzenie, czekając co powie. Widząc, że uparcie milczę, sam zaczął rozmowę.
-Wiem, że łączy ciebie coś z Pawłem.
-W sensie?
-Zapytam wprost jesteście parą?
-Nie!- zaprzeczyłem zgodnie z prawdą.
-To inaczej czy mój syn jest gejem?
-Myślę, że to już z nim powinien pan porozmawiać na ten temat.
-Widzę, że jesteś uparty. Więc jeszcze inaczej. Wiem, że uprawiałeś seks z moim synem.
I tu odpowiedziało mu moje milczenie.
-Wiedziałem- powiedział z zadowoleniem.
-Nawet jeśli to co?
-Jeśli mój syn jest gejem, chce o tym wiedzieć.
-Żeby go ukarać?- spytałem.
-Nie, czemu? Sam jestem bi.
Wmurowało mnie wyznanie. Nie wiedziałem co powiedzieć.
-Chcę wspierać mojego syna. Chcę, żeby wiedział, że nie musi tego przed nami ukrywać. Ale musiałem mieć pewność.
-Więc nie jest pan zły, że my ...
-Po pierwsze jaki pan, Andrzej jestem. Po drugie nie jestem zły, może ciut zazdrosny.
-Zazdrosny?
-Tak, jesteś przystojny- wypalił.
-Dzięki, proszę pana... Znaczy, dzięki Andrzeju.
Andrzej przesunął się bliżej mnie na kanapie. Położył rękę na moim udzie. Spojrzał na mnie pytająco.
Przyjrzałem mu się, był po 40, czyli 2 razy starszy ode mnie. Ale był też (co teraz zauważyłem) piekielnie przystojny. Pracował jako prawnik, miał szczupłą sylwetkę z zarysem mięśni.
Sytuacja, w której się znalazłem była dziwna. Ojciec Pawła śmielej złapał mnie za udo, tym razem bliżej krocza. Nie wiedziałem co zrobić. Nie wiedziałem czy tego chce, czy to nie jest przesada. Z tyłu głowy miałem myśli, że on jest stary oraz, że to ojciec Pawła. A z drugiej strony miałem przed sobą przystojnego faceta z ręką na moim udzie. A mój kutas stał od tego na baczność. Zanim zdążyłem cokolwiek zrobić, poczułem jego wargi na mojej szyi. Zacząłem pomału się w tym zatracać. Jego język zostawiał krople śliny, gdy pieścił moją szyję. Czułem też jego ciepły oddech. Ręka teraz znajdowała się na moim sztywnym kutasie, drażniąc go zachęcająco. W pewnych momencie złapał mnie mocno i pewnym ruchem posadził na swoich kolanach. Nasze usta połączył mięsisty pocałunek, podczas którego Andrzej wsuwał uparcie swój język w moje usta. Jego ręce ściskały moje pośladki. Po chwili wsunął rękę pod materiał moich spodni i bokserek. Czułem na pośladkach ciepło jego dłoni. Andrzej mruczał co jakiś czas z zadowolenia, co przypominało pomruki niedźwiedzia. W pewnym momencie Andrzej wstał, trzymając mnie. W ten sposób zaniósł mnie do sypialni, gdzie położył mnie na łózku.
Zrzucił z siebie koszulkę i jeansy. Spod bokserek odznaczał się średniej wielkości sterczący kutas. Położył się na mnie, zatapiając usta w pocałunku. Podniósł mnie, żeby zsunąć ze mnie koszulkę. Poczułem ciepło, gdy nasze klaty się stykały podczas kolejnych pocałunków. Andrzej nie był mistrzem pocałunków, wpychał na siłę język do mojego gardła. Przerwał całowanie moich ust, żeby przenieść się na moją szyję i klatę. To już podobało mi się bardziej, a gdy dotarł do sutków jęknąłem z rozkoszy. Ale nie tracił na nie dużo czasu. Wiedział, że nie mamy go dużo, bo jego żona i syn wrócą za jakiś czas. Kontynuował drogę po moim ciele, aż do krocza. Odwiązał zębami sznurek z moich spodni, po czym zsunął je razem z bokserkami. Mój naprężony kutas już czekał na pieszczoty jego ust. Andrzej dossał się do niego, obciągając go namiętnie. Szło mu zdecydowanie lepiej niż jego synowi, co pozwalało mi zgadywać, że ma w tym niemałą wprawę. Po kilku minutach Andrzej zdjął swoje bokserki i położył wzdłuż mnie. Miałem teraz przed twarzą jego kutasa, a on mojego przed swoją. Ssaliśmy wzajemnie swoje fiuty. Kutas Andrzeja był smaczny, średniej wielkości, lekko grubawy, całkowicie wygolony. Tak jak lubię, a nie kutas, którego nawet nie widać z gąszczu włosów. Ssałem kutasa Andrzeja, a on z kolei łykał mojego zachłannie.
Po jakiś 5-6 minutach Andrzej przerwał nasze pieszczoty. Wstał z łóżka i podszedł do szafki nocnej. Wyjął z niej prezerwatywę i rzucił w moją stronę.
- Chyba wiesz jak tego użyć?- zapytał na półironicznie.
- Wiem, chociaż rzadko używam- odpowiedziałem.
- Hmmm ...- mruknął.
- Spokojnie, uważam. I badam się regularnie.
- Ja wolę się zabezpieczać- oznajmił spokojnie Andrzej.- I mieć spokojną głowę.
- Rozumiem- odpowiedziałem z uśmiechem, rozrywając opakowanie z kondomem. Założyłem go swojego sztywnego kutasa, Andrzej w tym czasie aplikował sobie dawkę lubrykantu. Resztkę z dłoni rozprowadził po moim, już ubranym w prezerwatywę kutasie.
- Prawdę mówiąc, jestem zaskoczony- powiedziałem.
- Czym?- spytał.
- Żonaty facet, chce kutasa do tyłka.
- Jak już wspomniałem, jestem bi. A od czasów młodzieńczych nie miałem okazji na seks z facetem.
- Jest sporo opcji, apki, internet.
- Nie zapominaj, że jestem żonaty.
- Hmmm… - tym razem to ja mruknąłem.
- Chcesz mnie przelecieć czy nie?- zapytał, wyraźnie niezadowolony z kierunku, w którym szła nasza rozmowa.
- Chce- powiedziałem cicho. Mój twardy kutas, lśniący od żelu domagał się spustu.
Zadowolony uśmiechnął się i położył na plecach. Pod plecy, na wysokości krzyża położył poduszkę.
Ustawiłem się przed nim i przyłożyłem kutasa do jego otworku. Zanim w niego wszedłem, podroczyłem się chwilę jeżdżąc kutasem wokół jego otworku. Gdy zanurzyłem pierwsze centymetry, zobaczyłem ból na jego twarzy. Ale wiedziałem, że tego chce, a ból za chwilę minie. Mimo to starałem się być jeszcze bardziej delikatny. Po chwili ruchałem już Andrzeja, a na jego twarzy już nie było grymasu bólu. Andrzej cicho jęczał z podniecenia. Rytmicznie zanurzałem kutasa w jego dupie, wsuwałem i wysuwałem. Andrzej w tym czasie walił sobie konia. Mruczał z zadowolenia, a po chwilę rzucał teksty w stylu "tak, o właśnie tak" albo "ruchaj mnie, o o , głębiej". Nakręcało mnie to coraz bardziej. W pewnym momencie już nie patrzałem an nic, tylko rżnąłem go jak tanią dziwkę. W końcu Andrzej trysnął strumieniem spermy na swoją klatę. Widząc to, przyśpieszyłem jeszcze w jego wnętrzu. Ruchałem go tak jeszcze z minutę i też wystrzeliłem. Mój ładunek przejęła prezerwatywa.
- Idź się ogarnij, tam jest łazienka- wskazał Andrzej.
Posłusznie poszedłem się na szybko ogarnąć, gdy wróciłem Andrzej szykował się pod prysznic. Nic nie wskazywało na to co się tam jeszcze przed chwilą działo. Na łóżku leżało 5 100-złotowych banknotów.
- To dla ciebie- powiedział Andrzej.
- Nie jestem dziwką- zaprzeczyłem.
- Nie to miałem na myśli- Andrzej przeraził się moją interpretacją.- Nie traktuje cię jak dziwkę.
- Ale chcesz mi zapłacić.
- Potraktuj to jako premię za korki.
- Ale...
- Potrzebujesz kasę na studia, weź te pieniądze i się ze mną nie kłóć. I tak bardzo mało kasy ci płacimy za uczenie Pawła.
Milczałem, co Andrzej uznał jako zgodę.
- No, to rozumiem- wymamrotał.- Idę pod prysznic, ty weź kasę i zejdź na dół. Paweł z moją żoną zaraz powinni być.
Poszedł po prysznic, wziąłem kasę i schowałem do portfela. Wychodząc z sypialni usłyszałem przytłumiony szum wody.
Komentarze
Prześlij komentarz