Korki cz. 3
Trochę panikowałem, ale chyba niepotrzebnie. Następnego dnia Paweł napisał, że wszystko gra. Jego ojciec chyba nie ogarnął , bo nic nie mówił. Wydawało mi się to dziwne, ale tak było lepiej. Dawałem dalej korki Pawłowi, czasami wydawało mi się, że jego ojciec rzuca mi dziwne spojrzenia. Ale stwierdziłem, że sobie wmawiam. Jakieś 1,5 miesiąca później Miałem wpaść do Pawła dać mu korki, miał mieć duży egzamin. Poszedłem o ustalonej godzinie, otworzył mi jego ojciec. -Dzień Dobry, ja do Pawła. -Tak wiem, wejdź zaczekaj. Nie ma go. -Okey. -Pojechał z mamą do babci. Zaraz zadzwonię do żony za ile będą. -Dobrze. Poszedłem do salonu, a ojciec Pawła zadzwonił. -Paweł będzie później, zasiedzieli się u babci, a jeszcze na zakupy chcą wjechać. -To może ja wrócę potem. -Nie wygłupiaj się. Zresztą i tak chciałem z tobą pogadać. A oto nadarzyła się okazja. -Ze mną? O czym?- udałem głupka, chociaż moje myśli od razu powędrowały do pewnego wieczora. -Myślę, że ty wiesz o czym mówię- spojrzał na m...